Quo vadis Filatelistyko? (cz.1)

            Co kilkadziesiąt lat w środowisku polskich filatelistów przetacza się dyskusja na temat co dalej z filatelistyką, jakie ma ona perspektywy w kraju i jakie zmiany należałoby poczynić w strukturach organizacyjnych PZF aby było ........ (tutaj zostawiam miejsce, bo niewiele osób potrafiło dokończyć zdanie z uzasadnieniem).

            Najczęściej dyskusja ogranicza się do próby rozstrzygania problemu zasadniczego, a mianowicie być albo nie być. Ścierają się dwa skrajne poglądy na temat kolekcjonerstwa zwanego filatelistyką, od   optymistycznych, które każą wierzyć w to, że jest to kolekcjonerstwo nieprzemijające, do skrajnie pesymistycznych wieszczących totalny upadek w najbliższym – chociaż nieokreślonym – czasie.

Istnieje potrzeba, jak sądzę, przedstawienia poglądów zarówno optymistów jak i pesymistów, aby dzisiejsi kolekcjonerzy, a przede wszystkim przyszli kolekcjonerzy, sami mogli sobie wyrobić pogląd na sprawę. Jest to ważne zarówno dla samych filatelistów jak i największego beneficjenta filatelistyki, którym jest poczta czyli instytucja uprawniona do emitowania znaczków pocztowych, sprzedająca te „druki ścisłego zarachowania” w większości bez potrzeby wykonywania jakichkolwiek świadczeń.

            Powszechnie wiadomo, że kolekcjonerstwo zwane filatelistyką ma za sobą przynajmniej dwa ważne okresy: okres klasyczny trwający od wprowadzenia znaczka do obiegu pocztowego w 1840 roku do przełomu wieków XIX i XX (niektórzy przyjmują cezurę: rok 1914 czyli wybuch I wojny światowej) oraz okres od roku 1914 do 1992 roku, w którym został wysłany pierwszy SMS. Nowy sposób łączności miał decydujący wpływ na usługi pocztowe. Obecnie jesteśmy w okresie trzecim, nienazwanym.  

Próbując odpowiedzieć sobie na pytanie, co dalej z filatelistyką, będąc umiarkowanym optymistą, a zarazem świadom niepokojów wynikających z obserwacji i wniosków z dyskusji wśród znanych mi filatelistów, postanowiłem zebrać z dostępnych źródeł nieco informacji z zakresu historii kolekcjonerstwa zwanego dzisiaj filatelistyką.

Historyczne spojrzenie, z podkreśleniem – oczywiście subiektywnym – wybranych wątków, może być pomocne w ocenie co pozostawił nam okres klasyczny i co warto było przejąć z niego w drugim okresie. Również co pozostawił drugi okres dla współczesności i obecnego okresu czyli filatelistyki początku XXI wieku.

Na początek spójrzmy na pierwszy, klasyczny okres filatelistyki.

Dnia 6 maja 1840 roku, w Wielkiej Brytanii pojawił się pierwszy znaczek pocztowy. Jego wprowadzenie było realizacją części reformy służby pocztowej, opracowanej przez Rowlanda Hill'a mającej na celu zwiększenie przychodów królowej Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii, Wiktorii Hanowerskiej panującej od 20 czerwca 1837 roku. Zapewne nikt, łącznie z twórcą znaczka pocztowego, nie przypuszczał, że ten znak opłaty za usługę pocztową, a więc rzecz absolutnie utylitarna, może dodatkowo stać się przedmiotem kolekcjonerskim czyli zyskać nową funkcję. Pomysł wykorzystania „zadrukowanego skrawka papieru” jako poświadczenia uiszczenia opłaty za usługę pocztową zyskał bardzo szybko uznanie w kręgach „pocztowców” w różnych stronach świata. Pomysł został „kupiony” w kantonach Szwajcarii (1843 rok w Genewie i Zurychu), następnie w Brazylii (1843) i Stanach Zjednoczonych w 1845 roku. Do 1850 roku znaczki pocztowe wydały poczty 8 innych krajów w tym 4 europejskie ( Szwajcaria, Francja, Belgia, Bawaria) i 4 pozaeuropejskie (Stany Zjednoczone, Brazylia, Bermudy, Mauritius). Co ciekawe, znaczek pocztowy wzbudził zainteresowanie ówczesnej prasy angielskiej, w której pojawiały się od 1840 roku informacje na temat emisji pierwszego znaczka (wiadomości drukowane były między innymi w „The Spector”, „The Art. Union”.).

Najważniejsze i pocieszające dla współczesnego filatelisty jest to, że znaczek zyskał sobie uznanie wśród nielicznych, przedstawicieli społeczności Anglii i Zjednoczonego Królestwa, którzy już w 1840 roku nadali mu status niemożliwy do przewidzenia, a mianowicie status przedmiotu kolekcjonerskiego.

Niektórzy ludzie stali się zbieraczami znaczków z tej pierwszej emisji, o czym świadczyło znane do dzisiaj i najczęściej cytowane w literaturze filatelistycznej ogłoszenie, zamieszczone w londyńskim „The Times” w 1841 roku: Poszukiwane są znaczki pocztowe. Młody człowiek, który stemplowanymi znaczkami chciałby wytapetować swój pokój sypialny, zebrał zawdzięczając swoim przyjaciołom już 16 000 sztuk; ponieważ liczba ta jeszcze nie wystarcza, prosi on czułe osoby o przyczynienie się, przez przesyłanie znaczków, do realizacji jego idei. Chodziło oczywiście o znaczki wydane przez pocztę Anglii.

Wzrastające zainteresowanie znaczkami pocztowymi, wybiegające poza ich znaczenie utylitarne     i to już od 1840 roku, rodziło krytyczne, złośliwe, a czasami napastliwe uwagi, które stawały się wiadomościami prasowymi. Zbieranie znaczków traktowano jako manię niezbyt poważną, uznając je raczej za dziecinną zabawę, a zajmowanie się znaczkami przez dorosłych uważano za przejaw głupoty. Jeszcze w 1863 roku francuski prawnik Henryk Dabot napisał w jednej z gazet: od pewnego czasu umysły Paryżan obciążone zostały nową głupotą. Oni zbierają – co? Stare stalówki? Nie! Guziki od spodni? Nie! Więc cóż? Zużyte stare znaczki pocztowe!!!

            Jednakże kolekcjonowanie znaczków po 1843 roku stało się faktem o czym świadczyć może ogłoszenie zamieszczone w piśmie „Family Harald” w numerze z dnia 22 marca 1851 roku, w którym wyraźnie zostało określone, że dający ogłoszenie poszukuje znaczków do z b i o r u.   A w zbiorze mogły znaleźć się znaczki wydane przez pocztę Anglii, ale i znaczki z całego ówczesnego świata, to znaczy krajów, w których poczty emitowały znaczki czyli z ...ośmiu wcześniej wymienionych.

Od 1850 roku rozpoczął się nowy etap w „ zbieraniu” znaczków pocztowych. Przede wszystkim    w 1850 roku dołączyło do krajów, w których już były wydawane znaczki, kolejnych 11 krajów europejskich, także Gujana Brytyjska w Ameryce Południowej oraz Nowa Południowa Walia w Australii. Wymienione państwa, do 1850 roku, wydały łącznie 154 znaczki licząc sztuki według zasady każdy inny. Ale główną przyczyną zmiany w kolekcjonerstwie po roku 1850 było, według mnie, powstanie pierwszego na świecie zawodowego handlu znaczkami. Pierwszym kupcem filatelistycznym, a zarazem wydawcą pisma „Le Timbre Post” był belgijski księgarz z Brukseli, Jean Baptista Moens. Lata późniejsze charakteryzowały się znacznym wzrostem liczby sklepów oferujących znaczki pocztowe. Wpierw handlem znaczkami zajmowali się właściciele sklepów z papierem i przyborami piśmiennymi, a w latach 70. XIX wieku handel znaczkami wyodrębnił się, dzięki czemu stał się bardziej profesjonalny. To jednak miało i drugą stronę. Przed pojawieniem się zawodowego handlu znaczkami „kolekcjonowanie” wymagało trudu, który wiązał się z uzyskaniem informacji o znaczkach, poszukiwaniem odpowiedniej drogi ich pozyskania, procedury samego pozyskania znaczka pocztowego, zawierania kontaktów pomiędzy kolekcjonerami, cierpliwości, nadziei oraz radości z pozytywnego obrotu sprawy. Po 1850 roku kolekcjonowanie mogło zostać zamienione na prozaiczny... akt kupna, we właściwym sklepie, co niewątpliwie mocno zubożyło cały proces „zbierania znaczków”. Można i dzisiaj sobie wyobrazić dawny trud pozyskiwania znaczków z tak odległych krajów jak Nowa Południowa Walia, Brazylia czy Bermudy. I chociaż dzisiaj znana nam jest sprawność poczty drugiej połowy XIX wieku, to jednak dla pozyskania znaczków z wymienionych krajów trzeba było cierpliwości i przeżywania niepokojów przez kolekcjonera, o wkładzie finansowym nie wspominając. Był czas kiedy nadawca płacił z góry za przesyłkę tylko do granicy państwa, pozostałe koszty ponosił odbiorca.

Kolejne zmiany w kolekcjonowaniu znaczków przyniosły lata 60. XIX wieku. W latach 1862 – 1863 pojawiły się pierwsze albumy do znaczków. Wydawcą pierwszego „albumu do marek” był L. Wuttig z Lipska, który wprowadził na rynek album w 1862 roku. Pierwszy zaś katalog znaczków, wydany został do użytku prywatnego w niewielkim nakładzie przez Oskara Levrault`a, a drugi przez Alfreda Potiquet`a już jako właściwy, powszechnie dostępny katalog. W 1865 Stanley Gibbons wydał pierwszy katalog z cenami znaczków. Kolekcjonowanie znaczków stało się intratnym procederem, który wymagał obsługi prasowej i reklamy. Stąd powstanie w 1862 roku pierwszego czasopisma angielskiego: „The Monthly Advertiser”. A w następnych latach powstało szereg pism we Francji, Belgii, Niemczech, Danii i Austrii, w Europie i np. w Kanadzie, USA i Argentynie.

Te wszystkie udogodnienia dla kolekcjonerów stały się zarazem elementami ograniczającymi w pewnym sensie ich inwencję. Kolekcjonerzy otrzymali „gotowca” w postaci albumów - często albumy te były bogato zdobione, zawierały mapki poszczególnych krajów i dodatkowe opisy - do wklejania w odpowiednie miejsca pozyskanych znaczków, a także „podręcznik” do układania znaczków według zasad podanych w katalogach.

Po roku 1860 kolekcjonowanie znaczków pocztowych stawało się rozrywką coraz większej liczby ludzi i nabierało charakteru ruchu spontanicznego, ale i częściowo zorganizowanego, szczególnie w niektórych państwach, bowiem powstawały kluby i stowarzyszenia zbieraczy znaczków pocztowych. Przyszła pora nadania kolekcjonerstwu znaczków pocztowych odpowiedniej nazwy. Nazwa taka pojawiła się w 1864 roku, a jej twórcą był Georges Herpin, prezes jednego z pierwszych w świecie stowarzyszeń filatelistycznych Societe Francaise de Timbrologie. Z dwóch wyrazów greckich philein (lubić) i atelie (wolny od opłat) powstał francuski wyraz philatelie, którym określano „zamiłowanie do studiów nad znaczkami pocztowymi”.

Upłynęło od 1864 roku kolejnych 6 lat do momentu, w którym nastąpił pierwszy publiczny pokaz znaczków pocztowych z prywatnej kolekcji wybitnego filatelisty, redaktora niemieckiego czasopisma filatelistycznego oraz wydawcy katalogu znaczków Alfreda Moschkau, zaprezentowany w 1870 roku w Dreźnie. W literaturze filatelistycznej odnotowana jest również pierwsza prezentacja znaczków z prywatnej kolekcji, która miała miejsce w Brukseli w roku 1852. Pierwsze pokazy znaczków miały zapewne pozytywny wpływ na kolekcjonerstwo, wzbudzały zainteresowanie publiczności i filatelistów, którzy mieli możliwość dokonania porównań kolekcji i zbiorów znaczków prezentowanych na pokazach i wystawach, z własnymi zbiorami. Pokazy wpłynęły, pośrednio, na wzrost „zapotrzebowania” na znaczki o określonej wartości dla kolekcjonerów, a także zwiększenie zainteresowanie znaczkami wydań starszych, o niższych nakładach i o specjalnym znaczeniu. A to z kolei miało wpływ na rozwój handlu znaczkami, w tym również organizowanie aukcji oraz giełd filatelistycznych. Pierwszą aukcję znaczków pocztowych zorganizowano w maju 1863 w Niemczech w Moguncji. Aukcje prowadził Henrich Koche. Znaczniejsze aukcje odbyły się w 1870 roku w Stanach Zjednoczonych, a później w Berlinie w 1887 roku.

Po zakończeniu wojny francusko – pruskiej w 1871 roku w Europie nastał czas względnego spokoju i rozwoju gospodarczego krajów, w których kolekcjonowanie znaczków pocztowych osiągnęło wysokie miejsce w hierarchii kolekcjonerstwa, zarówno pod względem liczby kolekcjonerów znaczków jak i charakteru i sposobu podejścia do kolekcji. Filatelistom nie wystarczyło już samo „zbieranie” czyli pozyskiwanie znaczków pocztowych różnymi metodami, gromadzenie ich w sposób mniej lub bardziej usystematyzowany i przechowywanie w warunkach domowych na ogół bez udostępniania innym. Filateliści zaczęli zwracać uwagę na wiele elementów znaczków, które wyróżniały i odróżniały poszczególne egzemplarze czy wydania. Filatelistyka z wolna przechodziła ze stanu „markolepstwa” w stan analityczny, a nawet badawczy. Pomocne w tym przechodzeniu z jednego stanu w drugi były wyniki ocen znaczków, analiz, a nawet badań drukowane w czasopismach filatelistycznych czy podręcznikach filatelistyki. Jedno z pierwszych opracowań dotyczyło znaków wodnych i gatunków papieru używanego do produkcji znaczków, a kolejne dotyczyło perforacji znaczków. Autorem tych pierwszych rozpraw drukowanych w czasopismach „Timbrophile i „La Timbre – Poste”, był Francuz, dr Jacques Amable Legrand. Rozprawy ukazały się w latach 1866 - 1867.

W naturalny sposób nastał okres rywalizacji pomiędzy kolekcjonerami, a konfrontacje odbywały się na międzynarodowych wystawach. Pierwsza wystawa międzynarodowa, zorganizowana pod egidą specjalnie powołanych międzynarodowych komitetów, odbyła się w maju 1887 roku w Antwerpii. Od tamtego czasu organizowano wystawy, na których zbiory oceniane były przez międzynarodowe jury, a więc były to wystawy konkursowe.  

Próbuje sobie wyobrazić pierwsze pokazy znaczków pocztowych, te z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XIX wieku. Kolekcjonerzy w 1870 roku mieli do dyspozycji 2717 sztuk znaczków z całego świata bowiem tyle wydano do tamtego roku w 124 krajach, których poczty emitowały znaczki. Posiadanie w swoim zbiorze 850 znaczków, jaki miał angielski filatelista C. W. Viner uznawane było za niezwykłe osiągnięcie. To, jak na dzisiejsze warunki wystawiennicze, nie zajęłyby one więcej jak 15 znormalizowanych ekranów (ram wystawowych). Sądzę, że na wystawach prezentowane były strony albumów z wklejonymi znaczkami, także zbiory znaczków przedstawiające wizerunki koronowanych „głów”, które były najczęstszym tematem znaczków pocztowych do lat 90. XIX wieku. Może pokazywano odtworzone fragmenty arkuszy drukarskich? Było to interesujące zajęcie wielu filatelistów, szczególnie angielskich, zwane platingiem, trwające przez wiele lat. Myślę, że podobny zakres zbiorów, mógł być na pierwszym międzynarodowym pokazie w roku 1873 odbywającym się w Wiedniu, chociaż na tym pokazie można było, zapewne, zobaczyć przykłady stempli pocztowych, którymi filateliści zaczęli interesować się od 1870 roku. Pod koniec XIX wieku wystawy miały już bogatą oprawę. Wystawa organizowana w kwietniu 1894 roku w Wiedniu składała się z 9 grup: „całe zbiory, osobne części świata, osobne kraje, osobliwości pojedyncze, marki stemplowe i telegraficzne, pisma fachowe, katalogi i albumy, dzieła fachowe, rozmaitości”. Prezentacja odbywała się w „skrzyniach za szkłem... hermetycznie zamkniętych,    4-5 cali głębokich i mają około 3 metrów wysokości”, a także „częścią na ścianach pod szklanymi płytami umieszczone i odpowiednią strażą dozorowane”. Formy prezentacji były różne. Znaczki i próby znaczków przyklejano na kartony, podobnie jak całe arkusze znaczków. Tworzono z rzadkich znaczków figury układane na czarnym kartonie. Zbiory prezentowano również w albumach, co oceniano krytycznie bowiem obejrzenie znaczków w nich wymagało od zwiedzającego sporo czasu. Na ścianach pod szkłem prezentowano całe karty albumowe ze znaczkami i kartkami pocztowymi. Ciekawie prezentowały się mozaiki układane ze znaczków, a także tapety ze znaczków.        

Organizowanie wystaw, zarówno krajowych jak i międzynarodowych, których od 1887 do 1900 roku było 16, w różnych krajach i miejscowościach, istotnie wpłynęło na kolekcjonerstwo i kolekcjonerów. Uczestniczenie w wystawach wymagało spełnienie wielu wymagań określonych przez organizatorów. Warunków przygotowania i zabezpieczenia oraz ubezpieczenia, a także prezentacji. Przed ambitnymi filatelistami, którzy marzyli o publicznym zaprezentowaniu swojego zbioru, stanęły warunki wynikające przede wszystkim z zasobności portfela jak i opanowania coraz to bardziej złożonych warunków uczestniczenia w wystawach, opracowywanych przez organizatorów. Tworzyła się elita, w skład której wchodzili filateliści, znani dzisiaj z literatury i określani jako sławni filateliści. Wystarczy zajrzeć na listę nazwisk sławnych filatelistów wymienianych w encyklopediach i leksykonach, zapoznać się z ich życiorysami (niekoniecznie ze stanem kont) aby rozumieć jakie trzeba było spełnić warunki by zostać sławnym filatelistą.

W latach 70. XIX wieku, dla tzw. przeciętnego filatelisty, mającego ambicję posiadania atrakcyjnego i mogącego spełnić wymagania wystawowe eksponatu filatelistycznego, pojawiła się trudna do pokonania bariera. Tą barierą były wszechobecne fałszerstwa znaczków na szkodę zbieraczy jak i na szkodę poczty, niekiedy trudne do wykrycia. Filateliści dbający o „czystość” swojej kolekcji mieli poważne problemy          z uchronieniem się od posiadania w zbiorze fałszywego znaczka, stempla czy całości pocztowej. Fałszerstwa znaczków pocztowych znane były już od lat pięćdziesiątych XIX wieku, ale na wielką skalę rozpoczęły się w latach 1871 – 1873 fałszerstwem „zielonej szylingówki” w Anglii, na szkodę poczty, fałszerstwem ujawnionym dopiero w roku 1898. Fałszerstwa na szkodę zbieraczy stały się powszechne bowiem zaczęło brakować „dobrego”, „starego” materiału filatelistycznego. Na zapotrzebowanie kolekcjonerów odpowiedzieli co sprawniejsi fałszerze tacy jak np. L. H. Mercier czy Francois Fournier. To tylko nazwiska „słynnych”, o których pisze się w książkach poświęconych filatelistyce. Ale fałszerstw dokonywali nie tylko tak wybitni „specjaliści”. Proceder był otwarty dla każdego z talentem, i odpowiednim wyposażeniem. Próbowano temu przeciwdziałać poprzez książkowe wydawnictwa informujące o sposobach wykrywania fałszerstw, o samych fałszerstwach z wykazami znaczków, które były najczęściej fałszowane i wynikami ocen i badań. Wydawnictwa takie pojawiały się w latach 1862 – 1879.

Pierwsze ćwierć wieku korzystania ze znaczków pocztowych usprawniło działalność poczty, ale i dało ludziom niezwykły, jak się okazało, przedmiot do kolekcjonowania. Poza znaczkami na których były podobizny monarchów, władców już w 1851 roku pojawiła się „nowość”, która przez filatelistów nie została doceniona. Poczta Kanady w 1851 roku wydała trzy znaczki z których dwa przedstawiały: podobiznę księcia Alberta, drugi królowej Wiktorii, a na trzecim był... wizerunek bobra. Był to pierwszy znaczek, który był zapowiedzią nowych możliwości w filatelistyce. Po upływie wielu dziesiątek lat powstała   filatelistyka tematyczna.

Późniejsze lata, w szczególności lata 70. XIX wieku przyniosły wiele nowatorskich   propozycji poczty dla kolekcjonerów. Nowości były na ogół przyjmowane przez filatelistów ze zrozumieniem i w miarę szybko znajdowały się w zbiorach. Przede wszystkim od 1870 roku poczty różnych krajów rozpoczęły wprowadzanie nalepek polecenia, które naklejane na kopertach potwierdzały ten rodzaj przesyłki. Rok wcześniej, w 1869 roku, wprowadzono do obiegu pocztowego kartkę (całostkę), która szybko znalazła swoich „fanów”, pomimo niezgodności jej z przyjmowaną na poczcie zasadą ochrony tajności korespondencji. W 1879 pojawiły się we Francji pierwsze sekretniki, które również miały swoich „wielbicieli”. Podobnie, szybko przyjęte zostały znaczki dla poczty balonowej. Poczta balonowa zrodziła się w oblężonym przez wojska pruskie Paryżu w 1870 roku. Podczas oblężenia trwającego 133 dni (18.X.1870 – 28.I. 1871 rok) łączność Paryżan ze światem zewnętrznym utrzymywana była dzięki balonom i aeronautom, którzy drogą lotniczą przewozili korespondencję i wojskowe meldunki. Najpoważniejszą jednak sprawą było pojawienie się, w odległym od Europy kraju – Peru - pierwszego na świecie znaczka   z wydania okolicznościowego. Na znaczku widnieje; herb, nominał, nazwy trzech miast i co najważniejsze rysunek lokomotywy. Znaczek został wydany dla propagowania nowootwartej linii kolejowej łączącej Limę, Callao i Charillos. Ten niewielkich rozmiarów znaczek o nominale 5 centavos był drugim znaczkiem – po znaczku z wizerunkiem bobra – które w tamtych czasach nie miały żadnego znaczenia dla filatelistyki, natomiast Po upływie wielu dziesiątek lat powstała   filatelistyka tematyczna. Z upływem lat poczty wielu państw zaczęły traktować znaczki jako formę promocji, reklamy i upamiętnienia ważnych wydarzeń i osobistości, a zatem wydawać znaczki o zróżnicowanej tematyce.  

Jedną z najważniejszych spraw dla światowego ruchu pocztowego drugiej połowy XIX wieku było podjęcie współpracy i nadanie tej współpracy norm i zasad międzynarodowej łączności pocztowej. W 1868 roku dr Heinrich von Stephan ( 1831 – 1897), generalny poczmistrz północno-niemieckiego Związku Pocztowego, opublikował wstępny projekt światowej unii pocztowej, która została urzeczywistniona w 1878 roku na kongresie w Paryżu, gdzie powołano Światowy Związek Pocztowy (Union General des Postes). Utworzenie UPU miało bardzo ważne znaczenie dla filatelistów ułatwiając im międzynarodową wymianę znaczków, dając możliwość tworzenia nowych atrakcyjnych zbiorów „całości pocztowych” oraz rozwijając handel wśród filatelistów.

Do wyjątkowych, ale i kontrowersyjnych działań zarządów pocztowych niektórych państw zaliczyć należałoby podjęcie, w latach sześćdziesiątych XIX wieku, jednostkowo, a w latach siedemdziesiątych wieku na większą skalę, wydawania nowodruków znaczków dawnych wydań z oryginalnych, zachowanych, form drukarskich. Było to uzasadniane potrzebami filatelistów, którzy poszukiwali starych znaczków z nakładów już wyczerpanych. Proceder ten był szczególnym przypadkiem „zaśmiecania” rynku filatelistycznego przez poczty np. belgijską, austriacką i francuską z uzasadnieniem działania w dobrej wierze, mającego na celu zaspokojenie potrzeb bliżej nieokreślonej grupy kolekcjonerów znaczków pocztowych, ale na pewno nie filatelistów. O nadużyciach w tym procederze, których liczba była duża, kolekcjonerzy dowiadywali się na ogół późno. Inną, równie groźną dla filatelistyki sprawą były wydania spekulacyjne, z których najsłynniejsza okazała się dotyczyć niektórych państw Ameryki Środkowej              i wydawcy znaczków N.F. Seebeck`a. Od 1889 roku wydał on dla 4 państw 70 emisji liczących 650 znaczków, które mimo protestów i bojkotu wielu filatelistów zostały wprowadzone do obiegu pocztowego i... usankcjonowane.

Do znaczków kontrowersyjnie przyjmowanych przez filatelistów, a nawet w latach dziewięćdziesiątych XIX wieku bojkotowanych przez nich, należały znaczki lokalne czyli wydawane przez miejscowe oficjalne zarządy pocztowe bądź prywatne firmy do opłaty przesyłek pocztowych w granicach określonego terytorium. Znaczki takie wydawane były w wielu krajach np. Niemczech, krajach Skandynawskich, Francji, Szwajcarii, Rosji. Znaczki lokalne wydawane były już od późnych lat pięćdziesiątych XIX wieku w wielu miastach w których działały poczty miejskie, a w Rosji po 1864 roku po wprowadzeniu samorządu lokalnego – ziemstwa. Znaczki ziemstw cieszyły się popularnością wśród kolekcjonerów rosyjskich na przełomie wieków XIX i XX. Pierwsze opracowanie dotyczące znaczków ziemstw wyszło spod pióra polskiego filatelisty, pioniera polskiej filatelistyki, Samuela Koprowskiego.        

Zarządy pocztowe z czasem nabrały doświadczenia w oferowaniu nowości coraz to liczniejszej grupie kolekcjonerów znaczków. Warto zwrócić uwagę na liczbę znaczków wydanych do pierwszej dekady XX wieku. W 1910 liczba wydanych znaczków na świecie wyniosła 23 924 sztuki, jak podano w prasie filatelistycznej. Jeśli porównać tą liczbę z tą która obrazowała „wysiłki” poczt państw emitujących znaczki  z 1850 roku, to znaczy z wydanymi 154 znaczkami w ciągu lat 1840 – 1850, to widać aktywność zarówno poczty jak i konsumentów, w tym filatelistów. Trzeba jednak zwrócić uwagę na fakt popularności usług pocztowych w tamtych czasach, w których powszechnie dysponowano jedynie papierem listowym i kopertą do wymiany na odległość myśli, do prezentowania poglądów i idei, a także korespondowania w sprawach prywatnych, handlowych i wojskowych. Wprawdzie od 1837 roku, w którym Morse opatentował urządzenie zwane telegrafem możliwe było wysyłanie telegramów, czyli kontaktowanie się na odległość, to jego powszechne użycie, na warunkach uzgodnionych przez wiele państw nastąpiło dopiero po roku 1865. Korzystanie z telegrafu nie było tanie, w pierwszym okresie działania, a także miało szereg ograniczeń.

Pod koniec wieku XIX stało się jasnym, że filatelistyka, z pierwszego, klasycznego okresu istnienia, weszła na trwałe do kolekcjonerstwa i miała przed sobą dobre widoki na przyszłość. Przedstawiciele bogacących się społeczeństw chętnie kupowali znaczki pocztowe traktując je po części jako przedmioty kolekcjonerskie, a po części jako lokatę kapitału. Zgodnie z zasadami rozwijającego się kapitalizmu, pieniądze odgrywały zasadniczą rolę w kolekcjonerstwie, a więc im ktoś miał więcej pieniędzy do wyłożenia na znaczki ten był większym filatelistą, a kto miał bardzo duże pieniądze mógł dostąpić zaszczytu bycia światowej sławy filatelistą. Oczywiście wśród filatelistów liczyła się również wiedza zarówno o znaczkach pocztowych, ich produkcji i cechach charakterystycznych jak i o historii poczty. Zaawansowany filatelista musiał mieć wiedzę przede wszystkim o gatunku papieru, ząbkowaniu, znaku wodnym, również o technice druku.

W klasycznym okresie filatelistyki, kolekcjonerzy poszukiwali i zbierali znaczki, które spełniły swoją podstawową rolę, którą była opłata za usługę pocztową, a więc zbierano znaczki użyte pocztowo często dodatkowo z czytelnym stemplem nadawczym. Znaczki przechowywano w albumach, zwanych markownikami. Przyklejane całą powierzchnią do stron albumów, różnymi klejami bez sprawdzenia ich wpływu na znaczki, niszczyły się bez możliwości ich uratowania. Zaawansowani filateliści posługiwali się katalogami znaczków wydawanymi przez różne firmy filatelistyczne, które zawierały wiele interesujących danych dotyczących samych znaczków, takich jak daty wprowadzenia do obiegu, nakłady znaczków, typ druku, rodzaj wydania itp. Pod koniec wieku XIX, w roku 1892 zaczął ukazywać się katalog niemiecki braci Senf, który był wysoko ceniony ze względu na ilość informacji dotyczących poszczególnych znaczków.

Sądzę jednak, że zarówno merytoryczne podejście do filatelistyki, oceny czy badania znaczków, posługiwanie się katalogami i poważne traktowanie filatelistyki jako kolekcjonerstwa z przyszłością, było udziałem nieznacznej części zbieraczy znaczków pocztowych. Informacje prasowe z tamtych czasów   mówiące o milionach zbieraczy znaczków w XIX wieku tworzyły pewien mit o masowości tego kolekcjonerstwa. Niewątpliwie liczba ludzi interesujących się dorywczo znaczkami pocztowymi, a nawet zbierających od przypadku do przypadku była duża wskutek działań poczty jak i działań prężnie rozwijającego się handlu znaczkami, ale nie sądzę, aby ta liczba dotyczyła filatelistów. Zbieranie znaczków, również przez młodych ludzi, ułatwiała bogata niekiedy korespondencja rodzinna, która była na ogół skrzętnie gromadzona, przechowywana i traktowana jako dobro rodzinne, ale samo gromadzenie i przechowywanie korespondencji nie jest jeszcze kolekcjonerstwem. Mogło jedynie pobudzić kogoś do zainteresowania się przedmiotem i dać szanse na odkrycie w sobie „żyłki” kolekcjonera. Kolekcjonerstwo w tamtych czasach wymagało posiadania odpowiedniego warsztatu czyli nabycia katalogu, „markownika” o pojemności uzależnionej od terytorium zainteresowania (kraj, kontynent, świat), lupy, ząbkomierza, posiadania miejsca do pracy oraz środków na zakup znaczków, a także czasu na profesjonalne zajmowanie się filatelistyką. Nie sądzę zatem, aby w drugiej połowie XIX wieku i na przełomie XIX i XX wieku filatelistyka była kolekcjonerstwem masowym w dzisiejszym tego słowa znaczeniu.

Zatem co pozostało po XIX wieku:

-  po pierwsze: miniaturowy przedmiot, masowo produkowany o utylitarnym przeznaczeniu, który stał się przedmiotem kolekcjonerskim i na który zwrócili uwagę nie tylko kolekcjonerzy;

- po drugie: mniej lub bardziej, w zależności od kraju, zorganizowane środowisko zbieraczy znaczków pocztowych, zróżnicowane pod względem sposobów i form uprawiania filatelistyki;

- po trzecie: świadomość, dość powszechna, o merkantylnym pochodzeniu kolekcjonerstwa znaczków pocztowych;

- po czwarte: gromadzenie znaczków przez władców ówczesnego świata, polityków i ludzi znanych (niekoniecznie traktowane jako kolekcjonerstwo) dzięki czemu filatelistyka „weszła na salony”;

- po piąte: ogólne przeświadczenie istniejące wśród kolekcjonerów, że każdy znaczek może być falsyfikatem;

- po szóste: organizowanie pokazów i wystaw będących   formą rywalizacji pomiędzy filatelistami i ich zbiorami;

- po siódme: utwierdzone przekonanie o znaczącej roli kapitału w tworzeniu wartościowych i cennych kolekcji;

- po ósme: dążenie do upowszechnienia wiedzy filatelistycznej wśród zbierających znaczki pocztowe;

- po dziewiąte: poszukiwanie nowatorskich technik usprawniających i ułatwiających przechowywanie znaczków i ich prezentację;

- po dziesiąte: krytyczne nastawienie kolekcjonerów znaczków pocztowych do działań zarówno poczty w zakresie emisji znaczków jak i działań nieformalnych na szkodę filatelistów.

              Wiek XIX przyniósł dla polskich kolekcjonerów kilka ważnych realizacji. W 1860 roku, w niezwykle skomplikowanej sytuacji politycznej, ukazał się pierwszy polski znaczek, który został zarejestrowany w   katalogach znaczków. W 1890 roku Mikołaj Urbański założył w Krakowie pierwszą firmę filatelistyczną o nazwie Krakowski Bazar Marek Pocztowych oferując znaczki z całego świata w swoim sklepie w którym sprzedawał również pierniki, rybki, kamienie szlachetne, muszle i inne przedmioty. Dnia 6 stycznia 1893 roku powstała w Krakowie pierwsza polska organizacja, I Polski Klub Filatelistów. Nie bez znaczenia jest również i to, że mieliśmy słynnego filatelistę Samuela Koprowskiego posiadającego pełny zbiór znaczków rosyjskich poczt ziemstwa, który został sprzedany w Petersburgu w 1892 roku, bo to świadczyło również, że na ziemiach polskich funkcjonowali już poważni filateliści.          

Koniec cz. 1

Jerzy DUDA

Pamiątkowy nadruk na znaczku wydanym przez Pocztę Polską w 1939 roku, nr Fi 335

W związku z wieloma prośbami Czytelników ponawiamy publikację artykułu "Pamiątkowy nadruk na znaczku wydanym przez Pocztę Polską w 1939 roku, nr Fi 335" w bardziej przejrzystej formie.

          W ramach planu na rok 2014 przyjętego przez OKF „Cracoviana" dla uczczenia 100. rocznicy Wymarszu ku Wolności, zrealizowany został pomysł sprzed 5 lat wykonania nadruku okolicznościowego na znaczku nr Fi 335. Pomysł wykonania nadruku zrodził się po zakończeniu ogólnopolskiej wystawy filatelistycznej, czynnej w dniach 5 — 10 sierpnia 2009 roku w Krakowie, pt. „95. rocznica Wymarszu ku Wolności", której głównym organizatorem był Ogólnopolski Klub Filatelistyczny „Cracoviana". W trakcie dyskusji, po zakończeniu wystawy, jeden z jej uczestników rzucił hasło, aby za 5 lat, przy obchodach 100. rocznicy wykonać nadruk na znaczku, jednak wówczas nie zostało sprecyzowane jaka ma być treść nadruku i jak ma wyglądać sam nadruk. W grę wchodził znaczek popularny, dosyć tani, wydany w 1939 roku przez Pocztę Polską z okazji XXV rocznicy Wymarszu I Kompanii kadrowej (fot. 1). Na temat realizacji pomysłu dyskutowano w czasie spotkania jubileuszowego z okazji 40. rocznicy Klubu „Cracoviana".

f1fot.1

        Jak to często bywa, wcześniejszy zapał z czasem gaśnie i do realizacji pomysłu nie dochodzi. Tym razem jednak było inaczej, a to za sprawą dwóch filatelistów, a mianowicie Józefa Gonciarczyka z Oświęcimia i Andrzeja Kanadysa z Dobczyc, którzy zmobilizowali mnie do podjęcia się wykonania nadruku.
      Pierwszym etapem pracy było zgromadzenie odpowiedniej liczby znaczków nr Fi 335, czystych, z nieuszkodzoną gumą i bez podlepki. Sprawa okazała się dosyć trudna pomimo tego, że nakład znaczka wydanego w 1939 roku był wielomilionowy. Moje apele, kierowane do członków klubu, o dostarczanie znaczków nie zawsze były traktowane poważnie, ale wśród kilku kolegów spotkały się ze zrozumieniem. Do końca listopada 2013 roku, dzięki takim członkom klubu jak: Tadeusz Bogusz, prof. Aleksander Garlicki, Marian Kazieczko, a także Grzegorzowi Marcowi, udało się zakupić 426 znaczków w bardzo dobrym stanie.
       Sprawą kolejną był wybór tekstu nadruku. Z szeregu pomysłów dotyczących cytatów z wypowiedzi i publikacji Marszałka Józefa Piłsudskiego wybrany został jeden z najbardziej znanych, patriotycznych cytatów, a mianowicie „Zwyciężyć i spocząć na laurach — to klęska; Być zwyciężonym i nie ulec — to zwycięstwo". Tekst ten składający się z dwóch wierszy i podpisu (J. Piłsudski) doskonale wpisywał się w symbolikę znaczka. Poza tekstem nadruku należało jeszcze uwzględnić dodatkowo dwie sprawy, a mianowicie zakrycie na znaczku liczby XXV oraz nominału znaczka „gr 25", a także wprowadzenie dwóch dat czyli 1914 i 2014. Wprowadzono zatem liczbę „100" zakrywającą „XXV", dwie skrzyżowane buławy zakrywające nominał znaczka „gr. 25", a także wkomponowano obok cyfry 6 na znaczku dwie daty; 1914 i 2014. Po wprowadzeniu tych nadruków powstał Ex znaczek czyli pamiątkowa nalepka na oryginale, który liczy sobie 75 lat. Projekt, przygotowanie do druku wykonał Radosłąw Harendarz, któremu należą się wyrazy uznania i podziękowania za bezinteresowną współpracę z Klubem.
        Rozpoczął się najtrudniejszy etap pracy to znaczy wykonanie nadruku i to w taki sposób aby nie uszkodzić ich gumy, a do tego praca musiała być realizowana na „małym skrawku" papieru czyli znaczku o wymiarach 51x31 mm. Drukarnie odmawiały nam wykonania nadruku uznając pracę za zbyt trudną i mrówczą. Przez przypadek i przy odrobinie szczęścia znaleźliśmy wreszcie drukarza, który podjął się wykonania nadruku ze względów patriotycznych. Przyjęcie zlecenia skwitował "Robię to tylko dlatego, że bardzo cenię czyn Józefa Piłsudskiego i dla pamięci o tych co przynieśli Polsce wolność".
        W dniu 21 grudnia 2013 roku zakończone zostały wszystkie prace i mogłem odebrać wszystkie znaczki nr Fi 335 z nadrukiem wraz z próbnymi odbitkami.
        Opis realizacji nadruku i uzyskane efekty.  Pozyskane znaczki nr 335 były w różnych układach wobec czego do druku rozdzielono je na czwórki, pionowe parki i pojedyncze znaczki. Przygotowany został pozytyw z czterema polami (wielkości czwórki znaczków) i na maszynie drukarskiej wykonano odbitkę próbną nadruku na białym papierze kredowanym (fot.2).

f2fot.2

Kolejnym etapem w przygotowaniach było wykonanie próbnych nadruków na trzech czwórkach znaczków nr 335 bez kleju (gumy). Znaczki te później zostały opatrzone na odwrocie odbitką pieczątki „PRÓBA" z gwiazdkami i otokiem w kolorze czarnym (fot.3).

f3fot.3

Po niewielkich poprawkach matrycy i doborze odpowiedniego koloru farby przystąpiono do nadruku w pierwszej kolejności na czwórkach znaczków (fot.4).

f4a
fot.4

Następnie pozytyw przecięty został w pionie na pół i lewą stroną przedrukowano wszystkie parki pionowe. Z kolei tą część pozytywu przecięto w poziomie na pół i dolną częścią wykonano nadruk na pojedynczych egzemplarzach znaczków.Podczas procesu nadruku wykonano nadruk na jednej parce znaczków z bloku Fi nr 7 (znaczki nr Fi 323 i 324)(fot.5); czterech nierozerwanych trójkach znaczków z bloku Fi nr 8 (znaczki Fi 336, 337 i 338) (fot.6) oraz pięciu pojedynczych znaczkach z bloku nr Fi. 8 (znaczeknr Fi 336) (fot. 7).Znaczki te wykonano na zamówienie członków naszego Klubu.

f5
fot.5

f6
fot.6

f7
fot.7

        Przy wykonywaniu nadruku nie uniknięto powstania przypadkowych usterek o których warto wiedzieć i które są opisane dla porządku. Pierwszą zauważoną usterką jest przesuniecie nadruku w poziomie (usterka 1, fot. 8) oraz przesunięcie w pionie (usterka 2, fot.9). Znaczków z wymienionymi usterkami znaleziono około 20 szt. Przypadkowe zabrudzenie farba drukarską na obrzeżach (czarne ząbki) na pięciu znaczkach (usterka 3, fot. 10).

8910

Kolejna usterka (usterka 4, fot. 11) powstała na jednej z czwórek znaczków na lewym górnym znaczku w czasie nadruku znalazło się obce ciało - prawdopodobnie skrawek papieru - z powodu którego zabrakło liter w nadrukowanym tekście. Brakujące litery to „ue" i „zwy" oraz „Piłsc".

f11
fot.11 usterka 4

Podczas sprawdzania całej partii znaczków z nadrukiem okazało się, że jeden z nich jest skasowany kasownikiem okolicznościowym stosowanym w Urzędzie Pocztowym Kraków 1, w dniu 6. VIII, 1939 roku z okazji XXV rocznicy Wymarszu ku Wolności (fot. 12) Fakt ten nie został zauważony w czasie segregowania znaczków przed podjęciem prac przy nadruku. Stempel został odciśnięty bardzo lekko i jest trudno zauważalny.

f12
fot.12 kasowany

Dla kolekcjonerów poszukujących walorów nietypowych i atrakcyjnych wykonano 14 sztuk (dla podkreślenia ważności roku kończącego się na 14) znaczków posiadających nadruk odwrócony (fot.13). Oprócz tego istnieją znaczki posiadające górny margines (fot. 14). Znaczków takich jest 33 sztuki.

f13
fot.13 odwrotka

f14
fot. 14 górny margines

          Podsumowując: Wykonano nadruki na 414 znaczkach nr Fi335 z czego 400 sztuk o nadruku normalnym i 14 sztuk o nadruku odwróconym. Wszelkie znaczki z usterkami czy niedoróbkami mieszczą się w podanej liczbie. Nadruk wykonany został w kolorze czarnym, smolistym. Prób na znaczkach bez kleju (gumy) z odbitką pieczęci „PRÓBA" na odwrocie jest 12 sztuk.
         Znaczki z nadrukami wykorzystane zostały do wykonania pamiątkowych karnetów jubileuszowych przygotowanych dla uczczenia „Roku uroczystych obchodów 100. Rocznicy Wymarszu ku Wolności" przez OKF „Cracoviana". Karnet wykonany został na bazie kartki okolicznościowej używanej do korespondencji (fot. 15). Na rewersie kartki umieszczony został, zabezpieczony hawidem, znaczek z nadrukiem (fot. 16). Karnety posiadają cechy pełnego obiegu pocztowego.

f15ba
fot.15

f16a
fot.16

       Sto sztuk ponumerowanych od 0001 do 0100 karnetów dołączono do pamiątkowych albumów zawierających reprinty 32 kart pocztowych wydanych przez Pocztę Polską w sierpniu 1939 roku (Fi Cp 88) z dodrukiem okolicznościowym z okazji obchodów 100. rocznicy Wymarszu ku Wolności. Album wraz z karnetem o numerze 0001 został wręczony w dniu 31.01.2014 roku Prezydentowi Miasta Krakowa, prof. Jackowi Majchrowskiemu.
       Ogólnopolski Klub Filatelistyczny „Cracoviana" włączył się czynnie do ogólnopolskich obchodów 100-lecia Czynu Legionowego, które odbywały się pod patronatem prezydenta RP Bronisława Komorowskiego. W wymiarze krakowskim obchodziliśmy 100. rocznicę Wymarszu ku Wolności. Nasze wydawnictwa, zarówno nadruk na znaczku, karnety jak i album reprintu kartek pocztowych z 1939 roku wymagały wielkiego nakładu pracy, zapału i oddania sprawie kilku osób. Nie wszyscy członkowie naszego klubu podzielali entuzjazm, ale dla wielu ludzi, także spoza Krakowa, nasze wydawnictwa stały się niezwykle cenną pamiątką z obchodów patriotycznego święta. Z odzyskanej Wolności należy się cieszyć i żyć w niej pełna piersią. Podkreślać chwile chwały i czyn poprzednich pokoleń. Zwłaszcza wysiłek zwycięski, a tak zakończył się „Wymarsz ku Wolności" 6 sierpnia 1914 roku!
         Trudno przewidzieć ile naszych znaczków z nadrukiem oraz albumów przetrwa do dwusetnej rocznicy Wymarszu ku Wolności w 2114 roku. Jeśli jednak chociaż jeden znaczek, jeden album dotrwają w zbiorze kolekcjonera i ktoś w przyszłości zwróci na nie uwagę, to będzie świadczyć, że warto było na to poświecić zapał, prace i czas w 2014 roku.

Augustyn Katański

Biblioteki - atrakcyjnym tematem dla kolekcjonera

Za zgodą Redaktor Naczelnej Bogumiły Celer zamieszczamy artykuł Jerzego DUDY "Biblioteki - atrakcyjnym tematem dla kolekcjonera" opublikowany w piśmie bibliotekarzy Wielkopolski południowo-wschodniej "Bliżej Biblioteki" nr 1/2015. Artykuł w formacie pdf dostępny po kliknięciu w obraz okładki pisma.

bb 2015

Administrator